prof. Bogdan Chazan – po prostu człowiek

721667f0821d293eb800160f1ffc1f52„Ponoszę konsekwencje wyborów, których dokonałem. Moja odmowa była czymś naturalnym i oczywistym. Cieszę się, że dziecko mogło się urodzić i godnie, spokojnie umrzeć” – tak wypowiada się prof. Chazan o całej tej sytuacji zwolnienia go z funkcji dyrektora Szpitala im. św. Rodziny w Warszawie, za odmowę aborcji.

Profesor Bogdan Chazan nie ukrywa tego, że ponad 30 lat temu też wykonywał aborcje. „Wtedy czasy były inne. Nie dyskutowano publicznie o aborcji i nie widziano z taką ostrością jak dziś problemów bioetycznych” – zaznacza ten kontekst, ale podkreśla z całą stanowczością: „w niczym mnie to nie usprawiedliwia”. W rozmowie z Maciejem Mullerem mówi, że nigdy nie był osobą niewierzącą, jednak uznawał aborcje za dopuszczalną w niektórych przypadkach. Podchodził do prawa Bożego w sposób wybiórczy i uspakajał sumienie prawem stanowionym. Zdaje sobie sprawę, że nie był wyjątkiem i dodaje, że niektórzy z jego kolegów postępują w ten sposób do dziś – wierzą w Boga i dopuszczają się aborcji. „Sam tak żyłem przez pewien czas, dzisiaj wiem, że to był błąd. Chcę mieć nadzieję, że to świadectwo, które dzisiaj składam, dla części moich kolegów będzie zachętą i wsparciem”. Może przemyślą swoje postępowanie, a może nawet zdecydują się je zmienić?

Miałam przyjemność spotkać osobiście profesora Chazana. Było to w dzień, kiedy w Kościele Liturgia Słowa mówiła o synu marnotrawnym. Pan profesor odniósł się do tej przypowieści dając do zrozumienia, że jest ona dla niego bardzo osobista. Od kiedy stał się beneficjentem Bożego miłosierdzia, to w miłosierdzie uwierzył do końca. Chociaż nie czuje się uwolniony od ciężaru przeszłości: „Odczuwam wielką radość, że Bóg mi przebaczył. Ale od czasu do czasu przytłaczają mnie wspomnienia, żal i wręcz depresja”. Dlaczego? „Bo grzech pozostawia w człowieku osad” – dodaje.

Bardzo często argumentem za aborcją jest wolność kobiety: jej brzuch – jej sprawa. Bogdan Chazan odpowiada na taki argument w ten sposób: „Dlaczego koniecznie mamy dawać matce możliwość decydowania o tym, czy dziecko będzie żyć, czy nie? Od momentu poczęcia jest ono już odrębnym człowiekiem. Co prawda, rozwijając się w łonie matki, jest zależne od organizmu kobiety i przez pierwszą połowę ciąży nie byłoby w stanie funkcjonować na zewnątrz – ale jest nową, inną, odrębną istotą ludzka, a nie częścią ciała matki”. Profesor twierdzi, że w niektórych sytuacjach lekarz ma wręcz obowiązek występować w roli adwokata dziecka, jeżeli jego matka nie wykazuje zainteresowania jego zdrowiem czy życiem. Tak też zrobił w tej sytuacji nagłośnionej przez media, kiedy odmówił aborcji chorego dziecka poczętego metodą in vitro. Twierdzi, że „dziecko niezależnie od stopnia swojej niepełnosprawności ma prawo do życia, a rodzice prawo do wsparcia, opieki psychologicznej, pomocy finansowej. To dziecko, nawet z ciężkimi wadami, nawet bez mózgu, też jest istotą ludzką. Przecież dzieci z wadami letalnymi, czyli najcięższymi, prawdopodobnie także odczuwają ból i cierpienie. Należy się im ludzkie traktowanie. Pozwólmy im spokojnie umrzeć, podczas ciąży czy po urodzeniu się. Pozwólmy im zobaczyć, jak świeci słońce, zobaczyć i usłyszeć matkę”.

I to właśnie w Szpitalu Świętej Rodziny nienarodzone, chore dziecko było traktowane jak człowiek, a nie jak „upośledzony płód” czy „potworek”. To tam rodzice , którzy stracili swoje dziecko, zostali otoczeni opieką, mogli z godnością pożegnać swoje dziecko. Polecam opowieść jednego z małżeństw, które trafiło do tego szpitala i opisują go jako…szpital nie z tej ziemi! Czy taki szpital zasługuje na karę, czy raczej na nagrodę?

5960919-ciaza-643-385Nie mogę pojąć argumentu zwolenników aborcji, którzy mówią, że jeśli mamy pewność, że dziecko nie ma szans na przeżycie, skoro i tak wiemy, że umrze zaraz po porodzie, to po co potęgować jego cierpienie i cierpienie tej kobiety, lepiej je skrócić. Każdy z nas kiedyś umrze – to jest pewne. I nie oszukujmy się – każdego z nas spotka w życiu jakieś cierpienie. Ale czy ta wiedza, że i tak umrzemy, że i tak będziemy kiedyś cierpieć, daje nam prawo zabić drugiego człowieka? No nie! Jeśli by to była prawda, to mordercy nie powinni być skazywani, tylko całowani po rękach za to, że wyświadczyli właśnie przysługę temu drugiemu, zabijając go, no bo i tak by przecież kiedyś umarł, a może w późniejszych latach by nawet cierpiał? Nie życzę nikomu sytuacji, w której zostanie przewieziony do szpitala z ciężkiego wypadku, a lekarz popatrzy i powie: „Nie ratuję go, bo i tak jutro umrze, a jakby nawet przeżył, to nie będzie w pełni sprawny”, po czym wstrzyknie substancję, po której pacjent spokojnie odejdzie na „tamten świat”. Dla lekarza ratowanie życia nie jest jakimś heroizmem, kierowaniem się wiarą katolicką, ale jest jego obowiązkiem! Lekarz ma leczyć, a nie zabijać. Tak trudno to zrozumieć?

Wiele osób zadaje pytanie: a co zrobić w sytuacji, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu? „Gwałt jest czymś strasznym. Trwale rani ofiarę. Pozostawia wiele negatywnych konsekwencji zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego osoby zgwałconej. Ale w przypadku ciąży musimy mieć na uwadze jedno: gwałt już miał miejsce, to zło już się wydarzyło. Czy do jednego nieszczęścia trzeba dokładać drugie w postaci uśmiercenia niewinnego dziecka? Aborcja jest w tej sytuacji kontynuacja zła, które nie powinno było nigdy mieć miejsca”.

Profesor Chazan jako dyrektor Szpitala im. Świętej Rodziny zatrudniał pielęgniarki, które odeszły ze Szpitala Bielańskiego, ponieważ chciano je tam zmusić do asystowania przy aborcjach. Ich przełożony, profesor Dębski, skomentował ich decyzję słowami, że jeśli ktoś nie chce wykonywać tego rodzaju zabiegów, to niech idzie sprzedawać marchewki. „Pragnę zapewnić, że jest wiele szpitali, w których nie wykonuje się aborcji i można w nich znaleźć zatrudnienie. Poza tym sprzedawanie marchewek jest zajęciem godnym człowieka, w przeciwieństwie do zabijania. Więc w tym się zgadzam z profesorem Dębskim: lepiej sprzedawać marchewki”. – komentuje Chazan.

Często słyszę, że lekarz w swoim zawodzie nie powinien kierować się wiarą. A jeśli nie potrafi jej zostawić za drzwiami swojej pracy, to nie może być lekarzem, a tym bardziej dyrektorem szpitala. Ale zapytajmy tak szczerze: czy trzeba być wierzącym, aby mieć światopogląd antyaborcyjny? Nie. Wystarczy być człowiekiem. I życzę każdemu, by na swojej drodze spotkał lekarza, który jest po prostu człowiekiem.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 3 komentarze

Młodzi walczą o Polskę

2Kiedyś młodzi Polacy walczyli o Polskę z bronią w ręku. Teraz na szczęście, aby o nią walczyć nie trzeba używać broni, wystarczy długopis. Wiem, brzmi to może śmiesznie, ale jest to naprawdę realna walka. Bo to właśnie od postawienia długopisem znaku X (na karcie do głosowania) przy jednym z dwóch kandydatów ubiegających się o Urząd Prezydenta RP zależy przyszłość naszego kraju.

Do inicjatywy Młodzi walczą o Polskę skłonił mnie dramatyczny apel profesor Wandy Półtawskiej (byłej więźniarki KL Ravensbrück, przyjaciółki Jana Pawła II), która w Zakopanem 4 maja wzięła udział w Koncercie Pamięci Ofiar Obozu w Ravensbrück „Siła Miłości”. Mówiła ona tak: „In vitro, aborcja, pigułka dzień po – to jest nowa obozowa zagłada. Co się dzieje z Polską? Proszę, wybierzcie mądrze! (…) Dlaczego ten koncert, dlaczego poezja? Bo to ona podtrzymywała w nas ducha walki. Pamiętajcie, że jego nie da się zabić czy stracić, on istnieje!” Na koniec dodała: „Proszę, walczcie o Polskę, ona umiera!”

Młodzi patrioci z Powstania Warszawskiego, żołnierze antykomunistycznego podziemia – tym ludziom zależało na losie Ojczyzny, oddawali za nią swoje życie, by ona nie umarła. Czy oni walczyli o taką Polskę jaką mamy dzisiaj? My, młodzi ludzie nie możemy pozwolić, by ofiara ich życia poszła na marne. Dlatego trzeba na nowo wzniecić ducha walki. Wierzę, że naszemu pokoleniu uda się wywalczyć piękną Polskę, taką o jakiej marzyli Alek, Rudy, Zośka, czy Inka. Ci młodzi bohaterowie są dla nas wzorem wyboru, jakiego mamy dokonać 24 maja.

II tura wyborów prezydenckich zbiega się z uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Zbieg okoliczności? Przypadek? W piątek rozpoczyna się nowenna przed tą uroczystością. Zachęcam, by podczas nowenny powierzać Duchowi Świętemu wszystkich Polaków. Niech On oświeci nasz rozum i serce, abyśmy mogli dokonać dobrego wyboru.

Wołajmy Ducha Świętego, tak jak w 1979 roku wołał Jan Paweł II: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” Wtedy odnowił. Czy teraz też? Kiedy ma się to stać, jeśli nie właśnie w uroczystość Zesłania Ducha Świętego?

——————————————————-

PS z dnia 24 maja: Wołanie zostało wysłuchane. Trudno się dziwić, w końcu przecież Bóg zawsze udziela Ducha Świętego tym, którzy Go o to proszą :)

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 27 komentarzy

Święty Tomaszu, ze mną było inaczej

9cc9c0126b800c6fa5136872b9a74f59,35,1Rany na całym ciele po biczowaniu, przebite dłonie, stopy i bok. Te rany to znaki rozpoznawcze Chrystusa. Apostoł Tomasz uwierzył w zmartwychwstanie Chrystusa dopiero wtedy, gdy Go dotknął, gdy włożył dłonie w Jego rany. Wtedy miał już pewność, że to Jezus, że On żyje. Rany Jezusa, to rany spowodowane grzechem, bo grzech rani. Rani tak samo Boga jak i człowieka, ale jest na to lekarstwo – to miłość. Bóg tak ukochał człowieka, że postanowił swoje rany uczynić zdrojami miłosierdzia. To w nich jest nasze uzdrowienie, przebaczenie i życie. Ale ile jest ludzi na tym świecie, którzy nawet wierzą, że Jezus zmartwychwstał, ale nie wierzą, że On ich kocha. Człowiek, mając świadomość popełnionych przez siebie grzechów, czuje się niegodny Bożej miłości, dlatego ucieka, nie chce się z spotkać z Bogiem twarzą w twarz.

Bardzo podobne zachowanie możemy zaobserwować w Księdze Rodzaju, kiedy to Adama zgrzeszył i ukrył się przed Bogiem. Adam wie, że postąpił źle, ale jednocześnie boi się reakcji Boga, boi się, że On mu nie przebaczy. Przebaczy, bo jest kochającym Ojcem, ale Adam w to nie uwierzył, dlatego się przestraszył. Szatan poprzez grzech zasiewa w nas ziarenka lęku, które kiełkują nieufnością w stosunku do Boga i wątpliwościami co do Jego miłości.

Ale jest pewne niebezpieczeństwo w myśleniu o miłości Boga, bo bardzo szybko można dojść do takiego wniosku, że skoro Bóg jest miłosierny, no to znaczy, że trzeba głosić Dobrą Nowinę, a nie Złą – trzeba mówić tylko o miłosierdziu, a nie o grzechu. Jednak nie da się mówić o miłosierdziu bez odniesienia do tego, co przybiło Chrystusa do krzyża, a przybiły go właśnie nasze grzechy. A to, że Bóg jest tak niesamowicie kreatywny i potrafi z każdego grzechu, z każdego zła i cierpienia wyciągnąć jeszcze większe dobro, to jest dowód na to, jak bardzo człowieka kocha.

Co zatem zrobić, gdy nie potrafię uwierzyć w Jego miłość? Co zrobić, gdy nie mam odwagi dotknąć ran Chrystusa tak, jak to zrobił jak święty Tomasz, by w końcu móc uwierzyć? Poprosić Jezusa, by to On dotknął moich ran. On to zrobi. Ksiądz Jan Twardowski opisuje to w ten sposób:

Święty Tomaszu niewierny
ze mną było inaczej
On sam mnie dotknął
włożył dłonie w rany mego grzechu
bym uwierzył, że grzeszę i jestem kochany
Bóg grzechu nie pomniejsza ale go wybaczy

za trudne
i po co tłumaczyć.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 komentarze

Nauczanie Jana Pawła II – praktyka czy teoria?

240502 kwietnia 2005 – wigilia Niedzieli Bożego Miłosierdzia, umiera Jan Paweł II. Ile było wtedy nawróceń, spowiedzi po wielu latach, powrotów do Pana Boga? Jak bardzo Boże Miłosierdzie rozpalało serca ludzi na całym świecie. To serce, które z bólu po stracie Ojca nie miało dokąd się udać, rzucało się w ramiona Ojca Niebieskiego, by je utulił. A co teraz, po 10 latach od śmierci papieża Polaka w nas zostało? Czy to były tylko chwilowe emocje, które opadły i znów, jak gdyby nigdy nic, wróciliśmy do swojego dawnego życia? Czy żyjemy nauczaniem Jana Pawła II, czy tylko cytujemy jego słowa?

Doktor Wanda Półtawska w wywiadzie z Krzysztofem Ziemcem mówi: „Jestem zaniepokojona sytuacją Polski, która mając szansę obserwacji świetnego człowieka, filozofa i poety, nie zauważyła tego, co on naprawdę przyniósł światu (…). Nie zrozumieli nauczania, wagi wspaniałego pontyfikatu tego człowieka. (…). Jest mnóstwo [cytowanych] słów i całkowite niezrozumienie tego, co on uczył.” A czego Jan Paweł nas uczył? Że „oczy duszy widzą co innego niż ciało. Chciał pokazać ludziom wymiar człowieka. Człowiek nie jest ciałem, człowiek ma ciało, ale jest duchem ucieleśnionym czy też ciałem uduchowionym.” – mówi doktor Półtawska dodając, że „dokumenty papieskie są nieznane w Polsce. Jest żenująca ignorancja. Ewentualnie wiemy coś z tego, co napisała „Gazeta Wyborcza” w złośliwości do jakiegoś dokumentu.”

ks. Piotr Pawlukiewicz w jednym ze swoich kazań bardzo trafnie wyjaśnia, o co chodzi z tym niezrozumienie nauczania papieża: „Jan Paweł II – to była postać, to był ktoś wielki, świat się z nim liczył. Ale spójrzmy na nasze Polskie podwórko. Świat się z nim liczył? Na mnie zrobiły wrażenie opowiadania bliskich współpracowników papieża, którzy mówili, jak papież był zdruzgotany w 1995 roku, kiedy Polacy wybrali Kwaśniewskiego na prezydenta. Albo jak papież słuchał o statystykach moralnych, które napływały z Polski: rozwody, demoralizacja, jakie Polacy filmy najczęściej oglądają. To jest głos naszego społeczeństwa, mówiący, jak ważny był dla nas Jan Paweł II. Jest ważność maskotki i jest ważność spraw, z których się ma chleb. Może ktoś z Państwa ma maskotkę, swojego misia z dzieciństwa i go trzyma na półce. Jak nieraz nie ma, co robić, to się patrzymy na misia i sobie myślimy, jaki to piękny miś, jak skarb. Ale gdyby ktoś zadzwonił w tym momencie i powiedział, żebyś pojechał do banku, bo ci ktoś kartę ukradł i musisz natychmiast zablokować konto, to misio poleci natychmiast na bok. Przepraszam za porównanie, ale mi się wydaje, że dla wielu ludzi Jan Paweł II jest taką bardzo cenną maskotką. Ale jak przychodzi do wyboru: antykoncepcja tak czy nie, mieszkać z chłopakiem przed ślubem czy nie… Janie Pawle, sorry, spadaj„.

2 kwietnia 2015 roku to 10 rocznica śmierci papieża, ale jest to także Wielki Czwartek, czyli pamiątka Ostatniej Wieczerzy na której Jezus umywa nogi swoim uczniom. To, co w tobie najbardziej brudne, śmierdzące, zakurzone i poranione, obmywa wodą i całuje. On – potężny Bóg staje przed tobą jak niewolnik i pyta się, czy może ci umyć nogi. Gdy Mu na to pozwolisz, to „będziesz miał udział w Jego śmierci i zmartwychwstaniu.” /por. J 13, 8/. A co ma to wspólnego z Janem Pawłem? On Bogu na to pozwolił….

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | Skomentuj

Zanim połkniesz pigułkę „po” – list do młodej dziewczyny

dziewczynaWiem, nie znam Cię, nic o Tobie nie wiem, nawet nie wiem jak masz na imię, więc pewnie pomyślisz, po co się wtrącam w nieswoje sprawy, o których nie mam pojęcia. Nie piszę do Ciebie, by Cię osądzić, czy potępić, ale piszę, by Cię wesprzeć, dodać Ci siły. Piszę, bo mi na Tobie zależy, chcę żebyś była szczęśliwa. Dlatego zanim zdecydujesz się połknąć pigułkę”po” przeczytaj go proszę.

Nie wiem, co wydarzyło w Twoim życiu dzisiaj czy wczoraj, co skłoniło Cię do decyzji o wzięciu pigułki. Może zostałaś zgwałcona i siedzisz roztrzęsiona w swoim pokoju z myślą, że pigułka to jedyny ratunek, który pomoże zapomnieć o tym dramacie. A może po prostu za dużo wypiłaś na imprezie i nie pamiętasz nic z tej nocy oprócz tego, że obudziłaś się w łóżku z nieznajomym facetem, a na dodatek boisz się jak zareagują rodzice na wieść, że jesteś w ciąży. Może facet, którego kochałaś okazał się zwykłym draniem i uciekł, zostawił Cię samą, gdy się dowiedział, że możesz być w ciąży, albo może szantażuje Cię, byś wzięła pigułkę, a wtedy z Tobą zostanie. A może masz chłopaka i po prostu boisz się, że „wpadliście”, a przecież przed Tobą szkoła, studia, praca, kariera…dziecko te wszystkie plany by zburzyło. Nie wiem, co się stało, mogę się jedynie domyślać, ale Ty wiesz.

Pigułka „dzień po” nie rozwiąże Twoich problemów, ale je jeszcze spotęguje. Wiesz dlaczego? Do końca swojego życia będziesz żyła w tej straszliwej niepewności: „czy ja wtedy byłam w ciąży i biorąc tą pigułkę zabiłam swoje dziecko, czy jednak nie byłam wtedy w ciąży?” Biorąc ją, gdy nie doszło do zapłodnienia, ona spowoduje jedynie (!) podtrucie Twojego organizmu. Natomiast, gdy dojdzie do zapłodnienia, to oprócz tego, że zaburzy ona gospodarkę hormonalną, to ma za zadanie nie dopuścić do zagnieżdżenia się zarodka w macicy. A więc Twoje dziecko, umrze…. Po połknięciu jej nie dowiesz się czy byłaś w ciąży, czy nie. Chcesz żyć z takim obciążeniem psychicznym?

Trudno mi sobie wyobrazić, jak bardzo czujesz się osamotniona, jak bardzo się boisz. Ale pomyśl, jak bardzo musi się bać teraz Twoje dziecko (bo bardzo możliwe, że się poczęło) czekając na wyrok śmierci. To malutkie dzieciątko, które nie umie jeszcze się obronić przed śmiercionośnym ciosem. Ono jest bezbronne, samo sobie nie poradzi, potrzebuje Ciebie! Ty jesteś jedyną osobą, którą ma i która może go uratować. Pewnie myślisz sobie teraz: „ale ja go nie chcę!” Wiesz…Pan Bóg go chciał od samego początku jego istnienia, tak samo jak Ciebie. Co więcej, ono Ciebie chce. Za 9 miesięcy chce się do Ciebie przytulić, uśmiechnąć i powiedzieć: „Kocham Cię Mamusiu!” Teraz, w tym momencie tego nie potrafi zrobić, dlatego ja w jego imieniu proszę Cię o to, byś nie zabierała mu tej szansy, którą Ty też dostałaś. Szansy życia.

Proszę Cię, wyrzuć tą pigułkę i wybierz życie. Wierzę, że tak zrobisz i jestem z Ciebie dumna.

Przytulam Cię mocno do serca.
Monika

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 109 komentarzy

Milczenie nie zawsze jest złotem

sakiewka_kasa_lars_hammar_flickr_cc_450Mówi się, że „mowa jest srebrem, a milczenie złotem”. Nie zawsze jest to prawda. Czasem milczenie jest po prostu tchórzostwem i zdradą.

Tak bardzo zależy mi na mojej reputacji, że nie chcę powiedzieć głośno, że zgadzam się z nauczaniem Kościoła, by nie wyjść na człowieka zacofanego. Nie chcę publicznie przyznawać się do wiary w Jezusa Chrystusa, by się nie narazić na utratę stanowiska w pracy itd. Zastanów się czy ty jesteś człowiekiem wierzącym? Czy ty naprawdę kochasz Jezusa, skoro boisz się do Niego przyznać, mimo że w naszym społeczeństwie nie grozi za to śmierć?

Co roku 100 tyś. chrześcijan oddaje życie za Chrystusa – są prześladowani, torturowani, przypalani, bici do krwi, wtrącani do więzień, mordowani. Giną tylko dlatego, że przyznali się do wiary w Chrystusa. 15 lutego 2015r. w Libii islamscy dżihadyści zamordowali z zimną krwią 21 chrześcijan. Podcięli im gardła. Umierali z imieniem Jezusa na ustach…. Kardynał Angelo Scola mówi, że tacy ludzie jak ci chrześcijanie są „dla nas, letnich Europejczyków, nie tylko świadectwem, ale mogą nas zawstydzić. Bo jak trzeba kochać Chrystusa, by w obliczu przyłożonego sztyletu pozostać Mu wiernym.

Oni mogli milczeć. Mogli nie mówić głośno, że wierzą w Chrystusa. Dzięki temu teraz by żyli. Uratowaliby swoje życie. Ale czy na pewno? Jezus przecież mówi, że „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.” /Mk 8,35/ Oni to życie zachowali. Sam Chrystus wziął ich za rękę i poprowadził do domu swojego Ojca. Tak jak to już zapowiedział, że „do każdego, kto przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto Mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” /Mt 10, 32-33/

Milczenie w takiej sytuacji byłoby cichą zdradą Jezusa. Zatem nie zawsze jest ono złotem, ale czasem nabiera koloru srebra dobrze płatnej pracy, stanowiska, zdrowia, długiego życia itp. Świat da nam wszystko, da nam to, czego chcemy, ale w zamian za wyparcie się swojej wiary. Judaszowi wystarczyło trzydzieści srebrników, by zdradzić Jezusa. Ileż to ludzi dzieli jego los…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 1 komentarz

Niepełnosprawny znaczy gorszy?

d1096751028Dziecko niepełnosprawne jest tak samo wartościowe jak dziecko zdrowe – mówią politycy, media itd. W tym celu prowadzone są kampanie społeczne (często pod patronatem Ministerstwa) by uzmysłowić, że niepełnosprawni nie są gorsi, że nie można ich wykluczać ze społeczeństwa itd. Wszystko pięknie, tylko czemu część z tych osób mówi całkowicie coś odwrotnego, jeśli chodzi o dzieci chore, które jeszcze nie zdążyły się urodzić? Wtedy nie domagają się dla nich akceptacji, ale wręcz przeciwne, postulują, by w świetle prawa można było ich zabijać. Pytam się zatem: w czym dziecko niepełnosprawne jest gorsze od zdrowego, że odmawia się mu prawa do życia?

W Polsce, w świetle obowiązującej ustawy „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” dziecko można zabić, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Ofiarami dotychczasowego zapisu są przede wszystkim dzieci z Zespołem Downa, bo jest to wada, którą można łatwo wykryć podczas badań USG. W 2013 roku do Sejmu RP trafił wniosek o usunięcie tej ustawy, lecz Sejm go odrzucił. Tym sposobem Państwo Polskie dało jasno do zrozumienia, że dla nich człowiek chory jest gorszy, więc można go zabić, zanim się urodzi, aby oszczędzić mu okrutnego życia.

10 marca tego roku rząd przyjął projekt ustawy o leczeniu niepłodności metodą in vitro (która tak a propos z leczeniem nie ma nic wspólnego) dopuszczającej niszczenie zarodków niezdolnych do prawidłowego rozwoju. Będzie następować selekcja – zdrowy będzie miał prawo się urodzić, a chory takiego prawa zostanie pozbawiony.

Prof. Bogdan Chazan w książce „Prawo do życia bez kompromisu” mówi: „Jeżeli uznamy, że niektórzy przedstawiciele naszego gatunku nie zasługują na życie, że inni mają prawo oceniać jakość ich życia i na tej podstawie pozwalać im egzystować lub odbierać im to prawo – wówczas odbierzemy życiu jakąkolwiek wartość. Wartość życia jest wartością świętą, a więc nienaruszalną. Nie da się stopniować prawa do życia według stopnia ciężkości wady rozwojowej.(…) Stosowanie kategoryzacji życia na mające wartości lub nie prowadzi do wydawania wyroków. Przecież nie inaczej odbywało się to na rampie w obozie Auschwitz.

Zastanawiam się, czy ktoś może pomyślał, jak mogą się czuć właśnie osoby niepełnosprawne, gdy słyszą w mediach dyskusję o aborcji dzieci chorych i o selekcji zarodków w metodzie in vitro? Mogą wysnuć jasne wnioski: przyszliśmy na świat przez pomyłkę, nie powinniśmy się urodzić. Taka osoba myśli o sobie, że jest człowiekiem gorszej kategorii, bo jest niepełnosprawna. Czy to właśnie nie jest w jakiś sposób wykluczanie z życia osób chorych? „A wydawałoby się, że eugenika jest po II wojnie światowej zupełnie skompromitowana.”- dodaje prof. Chazan

Tak bardzo „kochamy” chore dzieci, że jesteśmy wstanie zrobić dla nich wszystko, nawet odebrać im prawo do życia. W tej sytuacji najwłaściwsze wydaje się pytanie: Czy niepełnosprawnym jest ten, kto ma jakiś defekt fizyczny, czy ten, kto nie umie kochać? Niepełnosprawność fizyczna jest niczym w porównaniu z „niepełnosprawnością” serca. Tą pierwszą człowiek widzi gołym okiem i może coś z nią zrobić, a z tej drugiej człowiek może nawet nie zdawać sobie sprawy….

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | 2 komentarze

Wymazany grzech

wymazywanie1-6334e19feb8799328d2,630,0,0,0W Wielkim Poście na przydrożnych bilbordach i w miejscach publicznych pojawiły się plakaty o treści „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż”. Kampanię przygotował Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa i Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski. Wywołało to ogromną burzę dyskusji i sprzeciwu. Co zaskakujące, na temat plakatów negatywnie wypowiadają się też osoby, które deklarują się jako katolicy. Jeśli osoba wierząca oburza się, że ktoś miał jej czelność przypomnieć, i to jeszcze w Wielkim Poście (!), że VI przykazanie z dekalogu wciąż jeszcze obowiązuje, to jest to co najmniej dziwne. Tym bardziej, że żyjemy w czasach, w których rośnie liczba związków nieformalnych, które są społecznie akceptowane, no bo przecież najważniejsze, że się „kochają”…. Czy to oznacza, że w takiej sytuacji nie wypada mówić o grzechu?

Zarzuca się, że to hasło na bilbordzie „wali po oczach”. Tak, „wali po oczach”, ale przede wszystkim tych, którzy w tym grzechu siedzą, ale wmawiają sobie, że to nie jest grzech. Ten bilbord jest dla nich wyrzutem sumienia. Gdy go widzą jadąc do pracy, idąc na spacer czy na zakupy – nagle motylki w brzuchu przestają fruwać i robi się jakoś nieprzyjemnie. Bo ma się zrobić nieprzyjemnie. Nie można grzechu ciężkiego postrzegać jako coś miłego i dobrego, nawet jeśli mi teraz, w tej chwili jest z nim dobrze. Zapewniam, dobrze nie będzie.
Zastanawiam się, czy czerwone światło w ruchu drogowym, albo znak „STOP” kogoś bulwersuje? No nie, bo one w domyśle mówią: „Zatrzymaj się, bo inaczej możesz zginąć.” I każdy się do nich stosuje, bo chce żyć. Cel tej kampanii jest taki sam: Chcę, żebyś żył, żebyś zerwał z grzechem, który prowadzi cię do śmierci.

Wiadomo, że człowiek nie zrezygnuje z życia w grzechu tylko dlatego, że zobaczył plakat z napisem „Nie cudzołóż”, ale zrezygnuje wtedy, gdy „skosztuje i zobaczy jak dobry jest Pan” /Ps 34, 9/ i gdy doświadczy Jego miłości. Ale wcześniej musi stanąć w prawdzie – zobaczyć swój grzech, by chcieć go porzucić. Ten bilbord ma mu w tym pomóc. Wielki Post to dobry czas, by nazwać swój grzech po imieniu i przyjść z Nim do Jezusa, by to On dał mi siłę, by z nim zerwać, bo o własnych siłach nie dasz rady swojego grzechu pokonać.

Chęć wyrzucania słowa „grzech” z przestrzeni publicznej to negatywny znak czasu, który możemy już zaobserwować na Zachodzie, gdzie konfesjonały już dawno pokrył kurz, bo nikt nie przejmuje się grzechem. Tam, gdzie zanika poczucie grzechu, znika też możliwość doświadczenia Bożej Miłości w zdrojach Miłosierdzia. Nie da się głosić Dobrej Nowiny nie mówiąc jasno, że coś jest grzechem. Nie da się głosić Dobrej Nowiny wymazując grzech ze słownictwa w obawie, że ktoś może poczuć się urażonym. Wymazać grzech może jedynie Bóg, a nie człowiek.

Dobra Nowina jest taka, że „Bóg okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.” /Rz 5,8/. Dopóki będziemy uważać się za bezgrzesznych, dopóty nie będziemy wstanie jej przyjąć.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 39 komentarzy

Człowiek – autopromocja Boga

d517356492Często ludzie odrzucają Boga, a co za tym idzie, odrzucają także Kościół. Nie dlatego, że mają dowody na nieistnienie Boga, ale dlatego, że spotkali osoby, które uważały się za wierzące, a swoim postępowaniem pokazywały całkiem coś odwrotnego. Trudno się potem tym ludziom dziwić, że są wrogo nastawieni do Kościoła, bądź nie chcą mieć z nim nic wspólnego, skoro chrześcijanie dali im takie antyświadectwo swojego życia. Słyszałam kiedyś stwierdzenie, które jest bardzo prawdziwe, że za ateizm są odpowiedzialni letni chrześcijanie. Tak, no bo jeśli człowiek, który ciągle widzi katolików smutnych, narzekających, którzy co niedziele latają do kościoła, a z przykazaniami żyją na bakier i nie widzą w tym nic złego; no to z jakiej racji miałby zacząć chcieć wierzyć i tworzyć relacje z takim Bogiem? Po co ktoś miałby się zagłębiać w czytanie Pisma Świętego, skoro nikt z tych osób, które spotkał, nie żyje Dobrą Nowiną?

Ks. Grzegorz Pasztaleniec ze Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre” powiedział kiedyś takie słowa: „Musisz mieć świadomość, że możesz być dla kogoś jedyną kartą Ewangelii, którą dane mu będzie przeczytać. To nie wszystko. Musisz być wówczas transparentną kartką, taką, która nie przysłoni nikomu Jezusa Chrystusa. Jesteśmy bowiem ambasadorami Jezusa Chrystusa na Ziemi. Mamy więc Go godnie reprezentować.”

Zostałeś stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo, dlatego twoim zadaniem jest promowanie Boga, a nie siebie. Jeśli masz łaskę wiary, to przekazuj ją innym, potwierdzając czynami, bo wiesz przecież, że „wiara bez uczynków jest martwa.” / Jk 2,26/ Żyj tak, by w twoich gestach, słowach, oczach można było zobaczyć obraz samego Boga.

Jak widać Pan Bóg nie zna się na marketingu, bo On – Wielki i Mocny, a na swoją autopromocję wybrał małego i słabego człowieka. Takie działanie jest już z góry skazane na niepowodzenie, nie może się udać. A jednak się udaje. Jakie to piękne.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 1 komentarz

Bóg nie potępia, a Ty?

z11133178Qsoczewki-kontaktowe„Widzimy alkoholika na ulicy i mówimy: Boże co za pijaczyna, nie cierpię tych pijaków. A skąd wiesz, czy to nie jest człowiek, który ma syna na onkologii, który kona? …i spił się bo z bólu wyje i nie może wytrzymać. Nie wiemy, ale nasza myśl natychmiast oceni i osądzi.” Ks. Piotr Pawlukiewicz

Zachowanie człowieka to konsekwencja tego, co dzieje się w jego sercu, to tylko wierzchołek góry lodowej, na podstawie którego osądzamy danego człowieka. My nie mamy wglądu do wnętrza tej osoby, tego, co przeżywa, czasem nawet nie znamy jej życia, jej historii. Może nawet nigdy z tą osobą nie rozmawialiśmy, tylko słyszeliśmy opinie o niej, a już mamy wyrobione zdanie na jej temat, już potrafimy ją osądzić i przekreślić.

Bóg natomiast nigdy ciebie nie potępia, nie przekreśla, bo On zna twoją historię i zna twoje serce, które jest tak bardzo poranione, że aż wyje z bólu. Pamiętaj, że „Pan Bóg nie patrzy tak jak człowiek, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce.” /por 1Sm 16,7/

Jeśli chcesz coraz bardziej upodabniać się do Boga, chcesz Mu służyć, to bądź taki jak On – patrz na człowieka oczami Boga. Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko mówił, że „służyć Bogu to szukać najlepszej strony w najgorszym człowieku.” Zastanów się zatem komu służysz.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 4 komentarze