Idąc w góry zaopatrz się w Plaster

plaster_mioduWędrówka po górach wymaga nie lada wysiłku. Czasem trzeba iść długo doliną, aby móc wdrapać się na szczyt. W takich wyprawach łatwo o zniechęcenie, poddanie się, upadek, a co za tym idzie skaleczenie i rany. Dlatego warto mieć ze sobą podręczną apteczkę, a w niej Plaster. Dzięki niemu będziesz mógł kontynuować wyprawę, będziesz mógł wspinać się na szczyty, iść ciągle w górę ku wyznaczonemu celowi.

Takim właśnie Plastrem jest książka o. Adama Szustaka Plaster miodu. Choć są to rozważania na każdy dzień Adwentu, to sprawdzają się one równie dobrze na każdy zwykły dzień roku. O. Szustak w Plastrze zachęca mnie i ciebie, aby podnieś głowę do góry i nie bać się wysokich pragnień i wymagań, bo Pan Bóg próbuje nas zaprosić, pociągnąć do czegoś więcej, do czegoś, co jest wyżej.

Dominikanin sygnalizuje, że gdy następuje taki moment, w którym człowiek się nawraca, zachłystuje się Panem Bogiem i byciem z Nim, to wydaje mu się wtedy, że wszystko się da, że Pan Bóg na zawsze pokonał już wszelkie zło. No bo skoro odnieśliśmy jakieś zwycięstwo, to przecież dalsza droga będzie już z górki. Niestety nie. Warto mieć na uwadze, że po pierwszym zwycięstwie właśnie rozpoczyna się droga pod górkę, bo trzeba będzie do końca wyplenić z siebie zło, a to się wiąże oczywiście z ogromnym bólem i płaczem. Trzeba być w tym radykalnym, aby zło, które kiedyś nami rządziło, nie wróciło z powrotem. Bo kiedy ono wraca, to już ze zdwojoną siłą. Ojciec Adam podkreśla, że nie wystarczy tylko zrezygnować ze zła, ale aby mieć pewność, że ono już nie wróci, to trzeba jeszcze wprowadzić w swoje serce Jezusa. Jak to zrobić? Na drogę zaopatrzyć się w MSW (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) czyli Modlitwa, Spowiednik, Wspólnota.

Wszystko pięknie, ale wiadomo, że w górach czasem jeden nieuważny krok albo brak pokory wystarczy, żeby upaść, czasem bardzo nisko. Może nas też zgubić samowystarczalność: że jeśli już tutaj doszliśmy, to już nie potrzebny nam Bóg. Co wtedy? Ojciec Szustak przywołuje historię proroka Ozeasza, który został wezwany przez Boga, by poślubić Gomer, która była prostytutką. Ozeasz pokochał ją, a ona odeszła od praktykowania nierządu, ale po jakimś czasie Gomer uciekła od niego i znów powróciła do prostytucji. Ale mimo to, w sercu Ozeasza było wielkie pragnienie, by znów ją pokochać, by przyjąć ją z powrotem. Nierząd w Biblii jest symbolem niewierności wobec Boga, dlatego poprzez tą historię Pan Bóg chciał przekazać nam, że mimo to, że człowiek odchodzi od Niego, On nie przestaje go kochać. „Bóg się nie zniechęca! – pisze ojciec Adam – nawet jeśli odchodzimy, On dalej będzie nas kochał. W sercu ciągle będzie sobie mówił: Pokocham jeszcze raz, jeszcze raz oczyszczę, jeszcze raz przyjmę i nawet jeśli znów ucieknie i wróci do swojego nierządu, jeśli znów się zbruka i wpadnie do kanału, wezmę ją z powrotem”.

Te słowa są jak plaster, który daje nadzieję, że „gdy nawet po raz sto pięćdziesięciotysięczny w swoim życiu wrócisz do Niego i powiesz: Wziąłbyś mnie za żonę? Odeszłam, zgubiłam się, ubrudziłam i znów się zeszmaciłam, to On ze szczerym uśmiechem odpowie: Przecież Ja cię już od dawna szukam, żeby cię wziąć znów za żonę”. No dobrze, ale ktoś może czuć wstyd z powodu tego, że tyle razy Bóg mu przebaczał, a on znów Go zdradził. Wtedy trzeba sobie tylko zadać pytanie, czy jest w nas pragnienie bycia z Bogiem tak bardzo blisko, czy jest w nas tęsknota za Nim? Ojciec Szustak zapewnia, że „jeżeli Pan Bóg znajdzie kogoś, kto tęskni, kto naprawdę Go wyczekuje i traci rozum z tęsknoty za Nim, to sprawi, że ten człowiek nie będzie miał się czego wstydzić”.

miod-520x245Każde z rozważań w Plastrze Miodu kończy się modlitwą. I ja zakończę te moje rozważania modlitwą, która będzie parafrazą słów widniejących w gablotce w pustelni św. Brata Alberta w Zakopanem na Kalatówkach:

Panie Jezu, niech nasza wędrówka do Ciebie po górach uczy nas szukania, cierpliwości i wierności w szukaniu. Niech oczyszcza nas z egoizmu, gdy trzeba się dzielić kawałkiem chleba, a czasem może nawet plastrem miodu lub gdy trzeba rezygnować z własnych planów, by ratować drugiego, często nieznanego człowieka. Spraw byśmy byli ludźmi gór, czyli abyśmy nie tylko lubili i umieli chodzić po górach, ale byśmy tymi górami potrafi żyć w dolinach. Wtedy mamy szansę poczuć się jak bardzo jesteśmy malutcy wobec ogromu Twojej potęgi. Spraw abyśmy mając okazję poznać samego siebie, swoje wnętrze, swoje możliwości, swoją niewystarczalność; zdobywali krok za krokiem jedną z najcenniejszych cech ludzkich – pokorę, która zdobyta w górach, potem owocuje w dolinach. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *