Komunia Święta – przywilejem świętych, czy grzeszników?

hostieW ostatnim czasie coraz mocniej toczy się burzliwa dyskusja pt. „prawo do komunii”. Pytania, które się rodzą, są zawsze w podobnym tonie: „Za kogo uważają się biskupi i księża, by osądzać, czy ktoś jest godny przyjęcia komunii, czy nie?” Nie chcę roztrząsać tego tematu, bo nie w tym rzecz, dlatego powiem tylko tyle: do komunii mogą przystępować ci, którzy są w łasce uświęcającej tzn. nie są w stanie grzechu ciężkiego. Koniec i kropka. Taką wiedzą posiadają nawet dzieci 9-letnie. To tyle w ramach wyjaśnień, a teraz przejdźmy do meritum.

Komunia NIE JEST nagrodą dla ludzi świętych. Komunia JEST łaską dla ludzi grzesznych. Człowiek nie jest w stanie żyć według dziesięciu przykazań, nie jest w stanie kochać, a także nie jest w stanie zostać świętym, bez łaski Bożej. W komunii Bóg daje mi się Cały. On, wielki i potężny Bóg chce przychodzić do mnie ze swoją miłością, z umocnieniem. Chce jeszcze mocniej zjednoczyć się ze mną, by mnie sobą uświęcić. Mimo, że czuję się niegodna, by móc Go przyjąć, bo jestem grzesznikiem, to On czyni mnie godną obmywając w strumieniach miłosierdzia.

Bóg chce przyjść do mnie, bo mnie kocha. A czy ja też z tego samego powodu chcę Go przyjąć, czy raczej traktuję Jego przyjście jako coś co mi się należy? Jeśli przyjmujemy Go z miłością, to żyjmy w takiej komunii z Nim, by świat poznał, nie tylko po naszych słowach, żeśmy uczniami Jego, ale przede wszystkim po tym, jak potrafimy kochać drugiego człowieka. Myślę, że w tym tkwi głęboki wymiar duchowy komunii świętej: Miłość przychodzi do nas, byśmy mogli się nią dzielić z innymi, aby móc obudzić w ludziach pragnienie Boga. Może wtedy przestaną oni toczyć walkę o „prawo do komunii”, bo w końcu poczują głód, głód miłości Boga. A to jest sedno sprawy: aby chcieć być nakarmionym, trzeba wpierw być głodnym.

Mówiąc o komunii nie sposób nie przytoczyć słów pięknej pieśni, która jest w pewnym sensie spoiwem tych rozważań: „Chlebie najcichszy otul mnie twym milczeniem. Ukryj mnie w swojej bieli, wchłoń moją ciemność. /Przemień mnie w siebie, bym jak Ty stał się chlebem. Pobłogosław mnie, połam, rozdaj łaknącym braciom. /A ułomki chleba, które zostaną rozdaj tym, którzy nie wierzą w swój głód”.

Te ułomki chleba wystarczą, by zagubiony człowiek zapragnął Miłości. A to już niedaleka droga, aby na dnie swojego serca, serca głodnego miłości, wyszeptał: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *