Dzieci z in vitro są kochane przez Boga

635642564797062865W in vitro nie tworzy się sztucznie dzieci tylko zarodki – można usłyszeć taki oto argument. Jednak naukowcy nie mają wątpliwości: zarodek jest człowiekiem: życie zaczyna się wtedy, kiedy komórka jajowa zostaje zapłodniona – mówią. Andrzej Paszewski, profesor genetyki w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN, członek Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN przyznaje, że „jeśli ktoś ma kłopot z odpowiedzią na pytanie, kiedy powstaje człowiek, niech uzupełni swoją wiedzę, bo o nią tu chodzi – wiedzę, która w tej sprawie ma taki sam stopień pewności jak to, że Ziemia jest okrągła”.

Pan Bóg jest dawcą życia, więc gdyby miał coś przeciwko metodzie in vitro, to nie pozwoliłby na poczęcie dziecka – to taki klasyczny argument zwolenników in vitro, którzy uważają się za osoby wierzące i w ten sposób chcą uspokoić swoje sumienie, zamykając jednocześnie uszy zarówno na głos Kościoła jak i naukowców. Tak, Bóg jest Panem życia i tylko On może je dać. Ale warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sytuację: dziecko może się począć także podczas gwałtu…. I czy to oznacza, że gwałt jest czymś dobrym, że Bóg chce, by człowiek poczynał się w ten sposób? Nie. A jednak się poczyna.

In vitro to również gwałt. Podczas tej metody gwałcona jest godność dziecka, a także samych rodziców. Ta procedura na długo zostawia ślad w psychice małżonków – szkoda, że o tym media głównego nurtu milczą. Jest wiele poruszających świadectw przede wszystkim kobiet (bo to one chyba najbardziej cierpią), które poddały się metodzie in vitro. Polecam choćby to: „Przeszłam in vitro”
Ale in vitro nie tylko gwałci godność człowieka. Doktor Wanda Półtawska nazywa tą metodę gwałtem stworzenia na Stwórcy: „Ludzie chcą manewrować dzieckiem i wręcz chcą to dziecko stworzyć sami bez udziału Boga. To jest apogeum pychy człowieka. To jest grzech, który można nazwać gwałtem stworzenia na Stwórcy – odrzucam Stwórcę, chcę Go zastąpić. Człowiek chce manewrować Stwórcą, ale niczego nie może sam stworzyć. Nawet jeżeli chce ‚zrobić’ dziecko w szklance, to może jedynie użyć tego, co stworzył Bóg – komórek z ojca i matki stworzonych przez Boga”.

Często słyszę w mediach, że Kościół stygmatyzuje dzieci poczęte in vitro. Pani Agnieszka Ziółkowska (pierwsza Polka urodzona poprzez tą metodę) poprzez te doniesienia nawet postanowiła poddać się apostazji. Bo, jak twierdzi, Kościół tak głośno sprzeciwia się in vitro, że czuła się w Nim jakby nie miała prawa do istnienia.

Chcę powiedzieć z całą odpowiedzialnością i pewnością: Każdy człowiek jest chciany i kochany przez Boga. Niezależnie od tego, czy pochodzi z gwałtu, czy począł się w inny sposób np. poprzez metodę in vitro. Dziecko nie jest winne temu, jak się poczęło. Ono nie może ponosić odpowiedzialności za złe wybory swoich rodziców.

Pan Bóg kocha dzieci poczęte metodą in vitro, ale nie kocha tej metody. Jeśli jesteś taką osobą, to wiedz, że On Cię kocha. I nie daj sobie wmówić manipulacji medialnej, że Kościół Cię wyklucza, potępia, bo zostałeś poczęty tą metodą. Jesteś kochanym i chcianym Dzieckiem Boga! Zanim się ukształtowałeś w łonie swojej mamy, a nawet jeszcze wcześniej – zanim się począłeś ‚na szkle’, On już o Tobie myślał, już bardzo Cię pragnął. Bo u Pana Boga nie ma wczoraj, ani jutro. U Niego jest wieczne TERAZ. Sam przecież powiedział o sobie: „Jestem, Który Jestem” /Wj 3,14/.

Bóg kocha każde dziecko: to, któremu dane było się urodzić i może cieszyć się teraz życiem,  to które czeka w zamrażalce na przyznanie mu prawa do życia, jak i to, które zostało rozpoznane za niezdolne do prawidłowego rozwoju (ze względu na wady genetyczne) i wylane do zlewu…. Dla Boga każde dziecko poczęte metodą in vitro jest cenne i wartościowe. A dla człowieka?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Dzieci z in vitro są kochane przez Boga

  1. Monika pisze:

    Znam osobiście osobę która w czasach komuny poddała sie aborcji kiklakrotnie . Teraz 40 lat pózniej nadal nie ma żadnych wyzutow sumienia , ani ona ani jej maz . Oboje tylko sie śmieją ze ich córka która właśnie dwa lata temu poddała sie metodzie invitro , nie mogła naturalnie zając w ciąże a ona musiała sobie robić „skrobanki ”
    . I smiech . Także nie , nie każdemu pozostaje ślad , tylko tym ktozy maja sumienie .

    • Polecam zapoznać się z fachową literaturą dotyczącą syndromu poaborcyjnego. Na początek polecam krótki wywiad psycholog w Newsweeku: „Newsweek.pl: Czy można się spodziewać, że wraz z liberalizacją obyczajową w Polsce syndrom poaborcyjny będzie zanikał. Przykład: Niemki i Brytyjki o wiele mniej boleśnie przeżywają usunięcie ciąży niż Polki?
      Anna Stelmaszczyk: Nie zgadzam się z tą opinią jako fachowiec. Polka, Niemka czy Brytyjka – wszystkie mamy taki sam układ hormonalny, anatomiczny i fizjologiczny, mamy te same hormony i podobne życie uczuciowe. Są pewne prawa, które funkcjonują w naszej psychice i w naszym ciele i nie poddają się polityce. Niezależnie od tego jakie wartości wyznaje kobieta organizm jej i psychika reagują tak samo. To jest niezależnie od kultury. Ja nie pytam kobiet, które do mnie przychodzą o religię czy wyznawane wartości; jeśli chcą to same o tym mówią. One przychodzą w cierpieniu. Niezależnie jednak od tego, czy są wierzące czy nie, pojawi się w końcu moment, kiedy dokonana aborcja przebija się do ich świadomości. Proszę zwrócić uwagę, że w krajach gdzie dostępna jest szeroka aborcja, występuje też największe spożycie leków antydepresyjnych. Nic w naturze nie ginie, natury się nie oszuka.”

      całość wywiadu: http://polska.newsweek.pl/-syndrom-poaborcyjny-da-o-sobie-znac-,81127,1,1.html

      PS. Każdy ma sumienie, ale niektórzy umieją go zagłuszyć, ale na dłuższą metę się nie da.

      • Julka pisze:

        Monika Tomalik – zawsze wie wszystko o aborcjach, macierzyństwie i małżeństwie – zupełnie tak, jakby sama przeszła i przeprowadziła setki aborcji, urodziła gromadkę dzieci i miała tuzin mężów ;)

        • Czy dobry kardiochirurg musi być chory na serce, by być wybitnym specjalistą?

          • Julka pisze:

            Czekałam aż Pani to napisze! :D
            Bo to jest Pani jeden, niezmienny argument, który Pani już kilkukrotnie użyła na swoim blogu – bo innego, lepszego argumenty Pani po prostu nie ma.
            Sprawdzam Panią i nadal nie zauważam u Pani żadnej poprawy ;)

          • Wie Pani co, szkoda mi czasu na wymyślanie kolejnych argumentów jeśli widzę, że do rozmówcy nie trafia argument tej najbardziej logiczny.
            A nawiasem mówiąc, to jeśli Pani tak intensywnie śledzi mojego zwykłego bloga, tylko po to, żeby mi dowalić (a przez to poczuć się lepiej), to szczerze Pani współczuje takiego życia. Po co marnować na takie rzeczy czas? Złość piękności szkodzi ;) nie lepiej w tym czasie zażyć kąpieli słonecznej? Mamy taką piękną pogodę. Pozdrawiam cieplutko :*

          • Julka pisze:

            Minutka na miesiąc czy dwa to naprawdę nie jest wiele ;)

            Natomiast życia, to ja Pani współczuję. Szczerze.

          • A więc zapraszam ponownie na tą minutkę, czy dwie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *