prof. Bogdan Chazan – po prostu człowiek

721667f0821d293eb800160f1ffc1f52„Ponoszę konsekwencje wyborów, których dokonałem. Moja odmowa była czymś naturalnym i oczywistym. Cieszę się, że dziecko mogło się urodzić i godnie, spokojnie umrzeć” – tak wypowiada się prof. Chazan o całej tej sytuacji zwolnienia go z funkcji dyrektora Szpitala im. św. Rodziny w Warszawie, za odmowę aborcji.

Profesor Bogdan Chazan nie ukrywa tego, że ponad 30 lat temu też wykonywał aborcje. „Wtedy czasy były inne. Nie dyskutowano publicznie o aborcji i nie widziano z taką ostrością jak dziś problemów bioetycznych” – zaznacza ten kontekst, ale podkreśla z całą stanowczością: „w niczym mnie to nie usprawiedliwia”. W rozmowie z Maciejem Mullerem mówi, że nigdy nie był osobą niewierzącą, jednak uznawał aborcje za dopuszczalną w niektórych przypadkach. Podchodził do prawa Bożego w sposób wybiórczy i uspakajał sumienie prawem stanowionym. Zdaje sobie sprawę, że nie był wyjątkiem i dodaje, że niektórzy z jego kolegów postępują w ten sposób do dziś – wierzą w Boga i dopuszczają się aborcji. „Sam tak żyłem przez pewien czas, dzisiaj wiem, że to był błąd. Chcę mieć nadzieję, że to świadectwo, które dzisiaj składam, dla części moich kolegów będzie zachętą i wsparciem”. Może przemyślą swoje postępowanie, a może nawet zdecydują się je zmienić?

Miałam przyjemność spotkać osobiście profesora Chazana. Było to w dzień, kiedy w Kościele Liturgia Słowa mówiła o synu marnotrawnym. Pan profesor odniósł się do tej przypowieści dając do zrozumienia, że jest ona dla niego bardzo osobista. Od kiedy stał się beneficjentem Bożego miłosierdzia, to w miłosierdzie uwierzył do końca. Chociaż nie czuje się uwolniony od ciężaru przeszłości: „Odczuwam wielką radość, że Bóg mi przebaczył. Ale od czasu do czasu przytłaczają mnie wspomnienia, żal i wręcz depresja”. Dlaczego? „Bo grzech pozostawia w człowieku osad” – dodaje.

Bardzo często argumentem za aborcją jest wolność kobiety: jej brzuch – jej sprawa. Bogdan Chazan odpowiada na taki argument w ten sposób: „Dlaczego koniecznie mamy dawać matce możliwość decydowania o tym, czy dziecko będzie żyć, czy nie? Od momentu poczęcia jest ono już odrębnym człowiekiem. Co prawda, rozwijając się w łonie matki, jest zależne od organizmu kobiety i przez pierwszą połowę ciąży nie byłoby w stanie funkcjonować na zewnątrz – ale jest nową, inną, odrębną istotą ludzka, a nie częścią ciała matki”. Profesor twierdzi, że w niektórych sytuacjach lekarz ma wręcz obowiązek występować w roli adwokata dziecka, jeżeli jego matka nie wykazuje zainteresowania jego zdrowiem czy życiem. Tak też zrobił w tej sytuacji nagłośnionej przez media, kiedy odmówił aborcji chorego dziecka poczętego metodą in vitro. Twierdzi, że „dziecko niezależnie od stopnia swojej niepełnosprawności ma prawo do życia, a rodzice prawo do wsparcia, opieki psychologicznej, pomocy finansowej. To dziecko, nawet z ciężkimi wadami, nawet bez mózgu, też jest istotą ludzką. Przecież dzieci z wadami letalnymi, czyli najcięższymi, prawdopodobnie także odczuwają ból i cierpienie. Należy się im ludzkie traktowanie. Pozwólmy im spokojnie umrzeć, podczas ciąży czy po urodzeniu się. Pozwólmy im zobaczyć, jak świeci słońce, zobaczyć i usłyszeć matkę”.

I to właśnie w Szpitalu Świętej Rodziny nienarodzone, chore dziecko było traktowane jak człowiek, a nie jak „upośledzony płód” czy „potworek”. To tam rodzice , którzy stracili swoje dziecko, zostali otoczeni opieką, mogli z godnością pożegnać swoje dziecko. Polecam opowieść jednego z małżeństw, które trafiło do tego szpitala i opisują go jako…szpital nie z tej ziemi! Czy taki szpital zasługuje na karę, czy raczej na nagrodę?

5960919-ciaza-643-385Nie mogę pojąć argumentu zwolenników aborcji, którzy mówią, że jeśli mamy pewność, że dziecko nie ma szans na przeżycie, skoro i tak wiemy, że umrze zaraz po porodzie, to po co potęgować jego cierpienie i cierpienie tej kobiety, lepiej je skrócić. Każdy z nas kiedyś umrze – to jest pewne. I nie oszukujmy się – każdego z nas spotka w życiu jakieś cierpienie. Ale czy ta wiedza, że i tak umrzemy, że i tak będziemy kiedyś cierpieć, daje nam prawo zabić drugiego człowieka? No nie! Jeśli by to była prawda, to mordercy nie powinni być skazywani, tylko całowani po rękach za to, że wyświadczyli właśnie przysługę temu drugiemu, zabijając go, no bo i tak by przecież kiedyś umarł, a może w późniejszych latach by nawet cierpiał? Nie życzę nikomu sytuacji, w której zostanie przewieziony do szpitala z ciężkiego wypadku, a lekarz popatrzy i powie: „Nie ratuję go, bo i tak jutro umrze, a jakby nawet przeżył, to nie będzie w pełni sprawny”, po czym wstrzyknie substancję, po której pacjent spokojnie odejdzie na „tamten świat”. Dla lekarza ratowanie życia nie jest jakimś heroizmem, kierowaniem się wiarą katolicką, ale jest jego obowiązkiem! Lekarz ma leczyć, a nie zabijać. Tak trudno to zrozumieć?

Wiele osób zadaje pytanie: a co zrobić w sytuacji, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu? „Gwałt jest czymś strasznym. Trwale rani ofiarę. Pozostawia wiele negatywnych konsekwencji zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego osoby zgwałconej. Ale w przypadku ciąży musimy mieć na uwadze jedno: gwałt już miał miejsce, to zło już się wydarzyło. Czy do jednego nieszczęścia trzeba dokładać drugie w postaci uśmiercenia niewinnego dziecka? Aborcja jest w tej sytuacji kontynuacja zła, które nie powinno było nigdy mieć miejsca”.

Profesor Chazan jako dyrektor Szpitala im. Świętej Rodziny zatrudniał pielęgniarki, które odeszły ze Szpitala Bielańskiego, ponieważ chciano je tam zmusić do asystowania przy aborcjach. Ich przełożony, profesor Dębski, skomentował ich decyzję słowami, że jeśli ktoś nie chce wykonywać tego rodzaju zabiegów, to niech idzie sprzedawać marchewki. „Pragnę zapewnić, że jest wiele szpitali, w których nie wykonuje się aborcji i można w nich znaleźć zatrudnienie. Poza tym sprzedawanie marchewek jest zajęciem godnym człowieka, w przeciwieństwie do zabijania. Więc w tym się zgadzam z profesorem Dębskim: lepiej sprzedawać marchewki”. – komentuje Chazan.

Często słyszę, że lekarz w swoim zawodzie nie powinien kierować się wiarą. A jeśli nie potrafi jej zostawić za drzwiami swojej pracy, to nie może być lekarzem, a tym bardziej dyrektorem szpitala. Ale zapytajmy tak szczerze: czy trzeba być wierzącym, aby mieć światopogląd antyaborcyjny? Nie. Wystarczy być człowiekiem. I życzę każdemu, by na swojej drodze spotkał lekarza, który jest po prostu człowiekiem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „prof. Bogdan Chazan – po prostu człowiek

    • Nie zabić dziecka? Tak.
      „My też jesteśmy katolikami i też jesteśmy przeciwni zabijaniu zdrowych płodów” Ale chorych tak? Co to za katolicyzm, co pozwala na zabijanie dzieci, tylko dlatego, że są chore? A poza tym, to nie był „płód”, ale ich dziecko….

    • Żeby było jasne, to co napisałam już kiedyś pod innym wpisem: nie zatwierdzam komentarzy w których nienarodzone dziecko traktuje się jako „płód” „coś”, „rzecz” a nie człowieka. W rozumieniu ustawy z dnia 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności” (Art.2.1.). Każde dziecko ma prawo do życia, nawet to, które za kilka godzin umrze. Ma prawo, bo jest człowiekiem. Zamykam dyskusję na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *