Wyjdź z więzienia!

Mathias.PastwaWyobraź sobie, że odsiadujesz właśnie wyrok dożywocia. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Święta, które powinno się spędzać w gronie najbliższych ci osób, przy świetle świec i blasku choinki. A ty musisz siedzieć w więzieniu i wiesz, że już każde twoje święta będą tak wyglądać – z perspektywy kratek. Nic nie możesz zmienić, ani cofnąć czasu. Nic. Jedynie czekać na śmierć. Pewnego dnia przychodzi strażnik więzienia, otwiera na oścież twoją celę, wręcza ci klucze i mówi, że pewna osoba wykupiła cię, zapłaciła kaucję i jesteś już wolny! Co zrobisz? a) ucieszysz się i wybiegniesz stamtąd jak najszybciej, b) wybiegniesz, ale po jakimś czasie znów wrócisz, bo stwierdzisz, że w tym więzieniu było ci jednak dobrze, c) w ogóle nie spróbujesz wyjść, bo zżyłeś się już z tą celą, wygodnie ci tu jest.

Powiesz: „przecież każdy wybrałby tą pierwszą opcję”. Na pewno? A jeśli ci powiem, że ta sytuacja, którą sobie wyobraziłeś jest prawdziwa? Że ty naprawdę jesteś w więzieniu? Z tą różnicą, że od samego początku twojego pobytu w tym więzieniu już wiesz o tym, że zostałeś wykupiony, twoja cela jest otwarta i to ty masz od niej klucze, możesz z niej wyjść i być wolnym. Czy nadal twierdzisz, że wybrałbyś to samo?

Posłużę się cytatem z filmu Bóg nie umarł: „Czasami diabeł pozwala ludziom wieść życie wolne od kłopotów, bo nie chce, by zwrócili się do Boga. Twój grzech jest jak więzienna cela, ale miła i przyjemna. A tobie wydaje się, że nie ma potrzeby z niej wychodzić. Drzwi są szeroko otwarte aż pewnego dnia czas się skończy, drzwi celi zamkną się z hukiem i nagle będzie za późno.” Zobacz, którą opcje wybrałeś? Czy aby na pewno jest to ta pierwsza?

Jezus wykupił cię swoją drogocenną Krwią. On poszedł do więzienia, poszedł na śmierć zamiast ciebie, bo „zapłatą za grzech jest śmierć” /Rz 6,23/. Otworzył drzwi twojej celi, byś mógł wyjść na wolność. Wiedział, że możesz nie chcieć z niej wyjść, że sam się tam znów zatrzaśniesz, dlatego dał ci klucze (w postaci sakramentu spowiedzi), byś miał możliwość ponownego wyjścia. Jesteś wolny, wszystko już załatwione. Jedno pytanie: czy na pewno chcesz wyjść? Jeśli tak, to wystarczy tylko jeden ruch – podejść do kratek i przekręcić klucz. Tylko tyle. To od ciebie zależy czy spędzisz Boże Narodzenie za kratami, czy na wolności. Co wybierzesz: kratki więzienia, czy kratki konfesjonału?

Póki żyjesz wszystko jeszcze możesz zmienić, bo drzwi celi są otwarte. Ale pamiętaj, że Pan przychodzi niepostrzeżenie, jak złodziej w nocy, dlatego czuwaj, abyś się nie obudził dopiero wtedy gdy drzwi zostaną zamknięte, a wtedy będzie jedynie płacz i zgrzytanie zębów….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Wyjdź z więzienia!

  1. Anna pisze:

    Czy według ciebie bycie innowiercą (niekatolikiem) to również bycie w więziennej celi?

    • To zależy od tego czy człowiek świadomie odrzuca Boga, czy nie. Np. Hindus, który od zawsze był wychowywany w religii hinduskiej,jest jej wierny, żyje zgodnie z jej zasadami itd.to dlaczego miałby być w więziennej celi? On żyjąc zgodnie z tymi zasadami, będzie zbawiony pomimo, że nigdy nie uczestniczył w Eucharystii, nie spowiadał się itd. Pan Bóg patrzy na serce, jakie ono jest, czy jest w nim pragnienie Boga.

      • Anna pisze:

        Co masz na myśli „świadomie mówi Jezusowi NIE”?

        Czy wszyscy, którzy zostali włączeni do KK poprzez chrzest (zazwyczaj jako nieświadomie, kilkutygodniowe dzieci) „pakują się do więzienia”?

        • Anna pisze:

          Czytałam, ten tekst i teraz próbuję sobie to ułożyć z tym co czytam w tym i pod tym wątkiem oraz w innych komentarzach.

          Piszesz jakbyś nie brała pod uwagę faktu, że ludzie zmieniający wiarę po prostu są przekonani, że ich ‚macierzysta religia’ jest błędna, a nowa jest tą właściwą.

          Bo chyba nie uważasz, że osoba zmieniająca religię na niechrześcijańską tak naprawdę wierzy w boskość Jezusa?

          Nie można więc powiedzieć, że świadomie mówi Jezusowi, jak twierdzisz, „nie chcę Cię, mam Cię gdzieś”. Teraz, taką osobę, obowiązują go nowe dogmaty, ma ona inne przekonania. Czyżbyś zakładała brak szczerości przekonań takiej osoby?

          Zaryzykuję tezę, że Ty cieszysz się gdy ktoś zmienia swoją macierzystą wiarę i przechodzi na katolicyzm. Co powiedziałabyś wtedy takiemu rabinowi lub imamowi, który uważa, że teraz ten człowiek żyje w wielkim grzechu/w więzieniu – miał na wyciągnięcie Boga, przeszedł wiele rytuałów (rodzice ofiarowali go w świątyni 8 dnia, jest obrzezany, w wieku 13 lat przeszedł bar micwę). Chyba Cię nie zdziwi, że zostanie w oczach swoich byłych współwyznawców oceniony podobnie jak Ty oceniasz osoby ochrzczone w niemowlęctwie, które jednak postanowiły zmienić religię?

          • Osoba ochrzczona, która wybiera nową religię, filozofię itp. twierdząc, że to w co teraz wierzy jest właściwe, popełnia bałwochwalstwo, czyli oddaje cześć innemu bogu/bóstwu/energii itp. czci kogoś innego niż Boga do którego należy. Dlatego np. dla chrześcijanina ćwiczenie jogi jest niebezpieczne, bo ona jest związana ściśle z tamtą religią, jest jej częścią (w praktykowaniu). Dlatego nie da się oddzielić ćwiczeń jogi od religii. To tak jakby powiedzieć, że odmawiam różaniec, ale nie zwracam się do Boga, nie modlę się. Nie da się, bo albo się modlisz i zwracasz się w słowach do Boga (w przypadku jogi zwracasz się do „tamtego boga” wyrażając to gestami) albo nie modlisz się, wiec nie odmawiasz różańca. Dla osób żyjących w tamtej kulturze, wychowani w tej religii nie jest to niczym groźnym, bo oni są WIERNI temu co wyznają. Pan Bóg ich nie może „zamknąć w więzieniu” za to, że świadomie odrzucili Go, bo o świadomości nie może tu być mowy (skoro Go nie znają, to jak mieli Go niby odrzucić), a wyznają to w co zostało im przekazane od pokoleń. Jeśli wychowałam się w wierze katolickiej, to znaczy że jestem świadoma istnienie Boga Trój-jedynego i świadomie odrzucenie Go i wybranie np. buddyzmu jest zamknięciem się w więzieniu. Dlaczego? Bo uważam, że JA jestem mądrzejsza od samego Pana Boga. JA uważam że KK się myli. JA wiem lepiej. PYCHA, PYCHA i jeszcze raz PYCHA.

            Jest wiele dróg do Boga, katolicyzm jest tą najprostszą, dlatego z tego powodu zawsze cieszę się, że ktoś z innej wiary przechodzi na katolicyzm, bo po prostu będzie miał prościej i to mnie cieszy :) Tak jak już napisałam ktoś wyznający wiarę w której się wychował, też może być zbawiony, ale jeśli chce dojść do tego Nieba prostszą drogą (co nie oznacza, że łatwiejszą), to bardzo się cieszę, że się decyduje na to, że odkrywa, że żadna religia nie jest tak piękna jak katolicka i w żadnej innej religii nie może żyć w takiej bliskości z Bogiem jak w katolickiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *