Tu chodzi o miłość

Zé VilãoEwangelia o jawnogrzesznicy wprawia mnie w zachwyt. To ta kobieta obmywa Jezusowi stopy swoimi łzami, całuje je, namaszcza olejkiem. Jezus mówi, że: „odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo UMIŁOWAŁA” Łk 7,47. Dlaczego mnie to zdanie tak porusza? Myślę, że spora część osób żyje w takim przekonaniu: Żeby Bóg mógł lub żeby chciał przebaczyć mi grzechy, muszę bardzo żałować za nie. Tak, to jest prawda, potrzebny jest żal (przecież to jeden z warunków dobrej spowiedzi). Ale czy Jezus w tym zdaniu mówi, że odpuszczone są jej liczne grzechy ponieważ bardzo ŻAŁOWAŁA? Nie! Na pierwszym miejscu Jezus stawia miłość. Bo jeśli kochasz osobę i wyrządziłeś jej krzywdę, to naturalnym odruchem jest to, że żałujesz tego co zrobiłeś i  chcesz ją przeprosić. Bp Grzegorz Ryś w książce „Skandal miłosierdzia” pisze: „Nasza wiara nie jest wiarą w przykazania, ale wiarą w Osobę. Grzech jest raną jaką tej Osobie zadajemy. Czym innym jest łamać prawo, czym innym łamać serce. Grzech to nie przekroczenie prawa, tylko zadawanie śmiertelnego ciosu komuś kogo kocham.

Można traktować sakrament pokuty jako czystą formalność (zdobycie podpisu księdza na kartce przed bierzmowaniem, ślubem…) lub traktować go jako „przykry obowiązek”, który trzeba wypełnić przed świętami. W obu przypadkach ktoś naprawdę może żałować za swoje grzechy, ale jednocześnie nie pragnąć bliskości z Bogiem.

Tylu osobom pewnie się wydaje, że regularne chodzenie do spowiedzi i tak nic nie daje. Bo za chwilę i tak znów wpadnę w ten sam grzech, może nawet na drugi dzień po spowiedzi, więc po co? Odpowiem pytaniem: jaka jest Twoja relacja z Jezusem? Miłosna, intymna? Czy tylko z poczucia obowiązku? Bo można żałować za popełnione grzechy, ale w ogóle nie kochać Jezusa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *